Archive for the ‘Kobiety,erotyka, itp...’ Category
Cudownie I Ni Jak…
Piątek był jednym z najwspanialszych dni w moim dorosłym życiu! Był czymś na co tak długo czekałem, spełnieniem marzenia o szczęściu w ojbjeciach kobiety. Kobiety którą kocham, ale nie zawsze umiem to uczucie docenic i je odwzajemmic:(. Tacy troche mieśmiali siedziśmy nad Wisłą, wtuleni w siebie… Mało mówni bo gesty czasem mówią więcej niż cały słownik języka polskiego. Uczyłem się być blisko kobiety, sprawic by czuła się tą najszczęśliwszą, sam chciałem też uwierzyć że życie ma sęs. Pragnołem poczucia stablizacji i pewności że jestem kochany. Ile tak siedzieliśmy na ławce trudno mi stwierdzić dokładnie, sądze że koło godziny. W tamtej chwili czyłem ciepło jej ciała, miękkość jej cery, niezwykła słodycz jej ust. Miałem w sobie uczucie takiego subtelnego podniecenia, takiego którego nie zaznałem wcześniej. To nie było tylko czysto fizyczne doznanie, poczułem że zadziałały “uczucia wyższe”. Eh.. Niewiem co dalej napisać… Pozdrawiam Sebath…
Jej…
Ostatnio po tym jak się dowiedziałem pewnych rzeczach, postanowiłem uśmiercić domene pod którą kiedyś pisany był ten blog, ale po zmianie domeny nadal blog otwierał się pod starą, grzebałem grzebałem i uwaliłem cały silnik. Wczasie kiedy próbowałem bezskutecznie reanimować wp sporo się dzialo. Zankończyła się rewitalizacja i umacnianie “dwóch brzegów”, poraz pierwszy umacnianie odbyło się poza tym obszarem. Bałem się troche jak próby ratowania brzegów wypadną ale naszczęście zakończyły się pełnym powodzeniem.Zostałem rozbrojony uśmiechem i blaskiem świec odbijającym się w jej oczach. Od tamtego papmiętnego piątku wiele się zmieniło, nietylko jęśli chodzi o sprawy brzegowe. W furji pomiatania i szarpaninie była też druga ofiara. Kolejne akty następowały tak szybko że nawet najuważniejszy widz by się w tym pugbił! Scena kulminacyjna i zwrotna nastą poła w piątek ok 10:00. Potem już toczyło się w zasadzie tylko ku lepszemu. Zblizamy się do siebie coraz bardziej. Lubie gdy jest blisko, dobrze czyje się przy niej, chce znią być dzielić smutki i radośći. Teraz obok mnie leży jej pierścionek, ściągłem jej go z palca jak dziś się rzednaliśmy. Chciała bym go jej oddał, zaczołem się z nią droczyć, pozwoliła mi zostwać go sobie do jutra. Niby to zwykły kawełek srebra z jakimiś oszlifowanymi szkiełkami ale coś mi mówi że już się z znim bardzo zżyłem, pewnie dlatego że należy do osoby która jest mi bliska i z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu że ją kocham. Pozdrawiam Sebath…
Tak Trudno Trzymać Klase…
Ostatnio sporo się dzieje, za szybko dzieje! Od wczorajszego wieczoru do dzisiejszego połidnia trwała ślepa agonia. Komoletnie nie wiedziałem co się dzieje z moim umysłem i ciałem, dlaczego tak było to się domyślam. Cholerne poczucie winy upodliło mnie do granic możliwości, odebrało resztki rozsądku i miotało moim ciałem! Nie czułem się tak źle tego pamiętnego lutego. Bo teraz to jeszcze odczuwam sktuki zniszczonego lasu, to wszystko się zkumulowało akurat teraz. Naszczęcie pare sms’ów zabiło we nmie to uczucie! Troche mi się poprawiło i narałem odrobiny chęci do życia. Dziękuje tej osobie że nadal mi pomaga:* . Pozdrawiam Sebath…
Człowiecze Ciało A Dusza…
Doświadczenia empiryczne ostanio były tylko złe lub fatalne… Czesem tak jest że ktoś chce pomudz a jednak podswiadonie odpycha się tę pomoc, nieumiejąc wyjaśnić dlaczego. Niewiele osób potrawi znieść zniewage, w imie przyjaźni. Wybaczyć, zapomnieć i żyć tak jak by się nic niestało. Aby być zdolnym do czegoś takiego porzebna jest naperwde anielska cierpliwość i niewyobrzażalnie duża ilość dobroci. Potwierdza to powiedzenie że nie wszysko złoto co się świeci. Często okazuje się że to co pozornie jest przecietne po zagłębieniu się w sedno jest czymś cennym i niezwykle rzadkim. Nie ławo wszystko to oddać słowami… Pozdrawiam Sebath…
Nienawiść…
Nienawiść jest niedłączną cześcią naszego życia… Od chwili nieco wcześniejszej pałam nienawiścią do częsci świata noszącego spodnie. Wiem może moja ocena być niesprawidliwa ale mam do niej prawo. Nienawiść poałaczona z pogardą, niestety na nic innego u mnie liczyć nie mogą. To ich sprawa co robią ze sobą i sowim ciałem. Takie są skutki postępu cywilizacynego. Pozdrawiam Sebath…
Julka 4/7…
Wiem to dziwne, miec dziewczyne i nie być u niej w domu ale tak wyszło. Musiało upłynąć ponad 2 lata aby wszyko zaczało wygłądać. Już wcześniej spotkaliśmy się i było fajnie, ale teraz? Sam niewiem co mam myśleć o dniu dzisiejszym. Troche się tego bałem, chodziłem po osiedlu szkukałem bloku, znalazłem w końcu, chodze do klatki ide powoli do góry pod drzwi, niebyłem pewien czy to te ale jak darła się na psa to już wiedziałem że dobrze trafiłem. Sama klatka blku była torche obuskurna, widać przywykłem do innych bloków. Pukam bo dzwonek nie raczył działać, po chwili otwiera, jak zwykle cala w błękicie. Wchodzie rozbieram się, i tu niemiłe zaskoczenie, nie jest sama tylko z tym całym swoim ukochanym. Toroche się już znaliśmy z paru rozmów przez gg. Nietracąc czasu i starając się nie parzeć napare zakochanych przystąpiłem do dzieła czyli naprawy jej piecyka. Ma kare i tata jej hasło zmienił, moim zadaniem było usuniecie tego hasła. Po jakiś 30 minutach wszystko było gotowe. Oni prawie cały czas zajmowali się wzajemnym migaleniem. Niestety parzeć i słuchać musiałem. Robili to albo na łóżku albo w kuchni. Lusto w przedpokoju sprawiło że niestety wsztko widziałem. Liczyłem że na spokojnie pogadamy a tu nic z tego. Patrzyłem na to ukradkiem i było mi coraz bardziej przykro, niemogłem tego po sobie pokazać. Po cześci to troche zazdrość… Julka to już coś utraconego, coś niezapomnianego, kawałek kogoś kochanego… Eh pisząc aż łzy same się do oczy cisną! Pozdrawiam Sebath…
Śnieżnolany Poniedziałek…
Nie pamiętam jak dotąd wielkanocy w śniegu, a to taki pogodowy piskus. Chmury ciemne prewalają się po niebie, czasem popada mżawka a czasem coś popruszy. Czas zasówa do przodu i nie zatyrzymamy go nigdy, niestety. Święta to czas szczególny, a dla mnie ta szczególność się zmienia. Lany poniedziałek w 2004 był ciepły, słononeczny, pogodny. Właśnie w ten dzień miałem okazje spędzić troche czasu z miłą dziewczną, niestety nie sam na sam, w pobliżu kręciła się ta mała Grzesiowata kupa problemów miłośnych (właściwie cały czas tak było). Rozmowa była troche drentwa i taka kurtuazyna. Trudno mi było wtedy ją ocenić, napewno mnie coś w niej urzekło. Czas mijał… Pozdrawiam Sebath…
Tamte Dni…
Ta notka nie bedzie tyczyć się konkretnego dnia czy wydarzenia, lecz czegoś co działo się w przeszłości. Każde święta są coraz badziej dla mnie samotne. Z zewnątrz wszysko pewnie wygłąda normalnie, a tu siedzi takie niewiadomo co i pisze aby wylać z siebie tęskonote za kimś delikatnym,ciepłym i kobiecym. Ten czas pare lat temu był bardzo owocny w kobiety w moim młodym życiu. Fizycznie niby do siebie podobne, lecz tu głębiej zupełnie różne. Która z nich jest mi bliższa trudno powiedzieć, jedna nieosiągalny ideał, druga stracona po nierównej walce. Po drodze do dzisiejszego dnia było jeszcze pare takich ale to takie jednorazowe wybryki, czasem dosyć bliskie. Pomagały przetrwać w chwilach zwątpienia, niestety było to lekarstwo zaleczające nie leczące do końca. Leczące do końca sam nieświadomie straciłem gdzieś w jakiejś bezsensownej szamotaninie słownej o poznione poniżej słomy z gumofilców. Ten txt to niemy krzyk błagania o ostatnią szanse dla powortu do życia w śród ludzi którzy mi dobrze życzą. Pozdrawiam Sebath…
Dzień po Ósmym…
Dnia 8 marca jak co roku jest “święto kobiet” inaczej mówiąc “dznień kobiet”. To święto zostało zostało ogłoszone na cześć kobiet pracujących w nowojorskiej fabryce teksytylnej walczących o prawa wyborcze i lepsze warunki pracy. W komunizmie polskim to “święto” nabrało denonstracyjnego i propagandowego. Rajtki i goździki dla każdej kobiety, potem w zakładach były zamiany rozmiarów… Co do czasów teraznieszych to chyba wszyscy wiemy jak jest. Dla mnie to takie sztutuczne że w jedym dniu wszycy faceci mają wielbić kobiety… Uważam że szacunek kobiecie powinno się okazywać kazdego dnia, przepuszczając w drzwiach, ustępując miejsca w autobusie, otwierając drzwi w samochodzie itp… Tak wiem że to stwiedzenie może być niesprawidliwe ale coż: sądze że nie każdej istocie co nosi cycki należy się szacunek, istocie bo dla mnie osoba co się tak zachwuje i wygłada nie jest kobietą tylko głupią panienką mówiąc delikatnie. Mam tu na myśli takie co piją palą, piją, przeklinają, każdy może mieć je za byle co; są jak przechodni towar. I jak taka ma wychować dziecko na dobrego człowieka? Coraz częściej widać w galeriach matki i córki które wygłdem sugerują że są kompelkami a nie że jedna z drugiej się zrodziła.Taka moda, takie czasy że ludzie są coraz bardziej na siebie otwarci i podchodzą luźniej do stosunków między sobą. Moda zachdnia zalewa nas, ciekawe co bedzie dalej… Pozdrawiam Sebath…
Marion Cotillard…
Franncuzka aktorka urodzona w 1975 roku w Paryżu. Debiutowała w pierwszej cześci “Taxi”, i ten film przyniusł jej sporą pularność