Jej…
Ostatnio po tym jak się dowiedziałem pewnych rzeczach, postanowiłem uśmiercić domene pod którą kiedyś pisany był ten blog, ale po zmianie domeny nadal blog otwierał się pod starą, grzebałem grzebałem i uwaliłem cały silnik. Wczasie kiedy próbowałem bezskutecznie reanimować wp sporo się dzialo. Zankończyła się rewitalizacja i umacnianie “dwóch brzegów”, poraz pierwszy umacnianie odbyło się poza tym obszarem. Bałem się troche jak próby ratowania brzegów wypadną ale naszczęście zakończyły się pełnym powodzeniem.Zostałem rozbrojony uśmiechem i blaskiem świec odbijającym się w jej oczach. Od tamtego papmiętnego piątku wiele się zmieniło, nietylko jęśli chodzi o sprawy brzegowe. W furji pomiatania i szarpaninie była też druga ofiara. Kolejne akty następowały tak szybko że nawet najuważniejszy widz by się w tym pugbił! Scena kulminacyjna i zwrotna nastą poła w piątek ok 10:00. Potem już toczyło się w zasadzie tylko ku lepszemu. Zblizamy się do siebie coraz bardziej. Lubie gdy jest blisko, dobrze czyje się przy niej, chce znią być dzielić smutki i radośći. Teraz obok mnie leży jej pierścionek, ściągłem jej go z palca jak dziś się rzednaliśmy. Chciała bym go jej oddał, zaczołem się z nią droczyć, pozwoliła mi zostwać go sobie do jutra. Niby to zwykły kawełek srebra z jakimiś oszlifowanymi szkiełkami ale coś mi mówi że już się z znim bardzo zżyłem, pewnie dlatego że należy do osoby która jest mi bliska i z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu że ją kocham. Pozdrawiam Sebath…