Archive for September 2008
Czuć I Widzieć…
Widzieć i czuć można wiele rzeczy spraw i sytułacji. Czuć można zapach, uczucie do drugiej osoby… Może komuś się to komuś wydać dziwne, ale ja czuje wspomnienia. Wracają one czasem same z mniejszą siła, a czesem wywołane jakimś impulsem i wtedy podwajają swoją siłe. Jakoś tak moje życie sie układa że więcej jest tych chwil do wspominania. Czasem mam “szczęście” widzieć to co stracone, przybija to niesamowicie, chciałbym aby coś sie nie wydarzyło… Czas płynie a ja jakoś nie moge tego naprawić, czasem brne w to głębiej, niewiem dlaczego, nieche tego! Przesłość odsłania swoje kolejne karty i niepomaga mi się to pozbierać o po runięciu całego lasu. Mało brakowało a ostania podpora zawaliła by się na moje własne życzenie… Naszczęście dwa brzegi to nadal nie zostały zrówne z ziemią! Pozdrawiam Sebath…
Swędzące Pieniądze…
Mam do wydania w najbliższym czasie pewną okrągłą sumke złotych. Pytanie jak je najlepiej ulokować po ostanich wichurach? Przydał by się nowy telefon bo z obecnie posiadanym telefonem to już wstyd chodzić gdzie kolwiek poza płotem. Dusza macuser’a namawia do kupna iphone. Cena użwyanego 2g jest jak dla mnie przystępna, innowacyjna technologia apple kusi. Jednak rozmiary i mała praktyczność w polskich warunkach zniechęcają. Doświadczenie namawia mnie do kupna noki e51, miałem wiele telefonów ale byłem zadowolony z noki i boscha. Telefony rózne, łączą je duże możliwości i to że mają wifi na czym mi bardzo zależy. Chciałek kupić airpota, lecz w obecnym czasie to chyba marnotrawstwo pieniędzy, sentymnet po ppc szepcze o kupnie kultowej i mobinej ekstrawiagancji czyli pb 12″, rozsądek mowi że już sie nie oplaca bo za niecały rok umrze. Chciałby mame przy okazji wprwoadzania w e-świat zaznajomić z maczkami ale chyba nic z tego nie wyjdzie bo ppc juz umiera a na intala mnie niestać, wiec chyba pozostanie piecyk i xbuntu. Pozdrawiam Sebath…
Mała Cząstka Sebie…
Często ostanio zastanawiam się jak żyć aby żyć też dla innych nietylko dla siebie. Wiele nocy zeszło mnie na myśleniu o tym i o innych życiowych kwestjach… Ogólnie żyć nie jest trudno, wystarczy : jeść, spać, chodzić… Ale żyć tak aby to życie było nienadaremne to już jest większa sztuka, a żyć nienadaremnie dla siebie i innych to już naprawde spore osiągnięcie. W życiu dla samego siebie liczy się tylko to co Tobie sprawia przyjemność i co jest dla Ciebie utylitarne, mówiąc wprost to poprostu egoizm. Takie życie może być dobre do czasu w którym człowiek będzie potrzebował pomocy od innego człowieka, niestety pomocna dłoń nie nadejdzie, bo sam wszcześniej poubijałeś ręce ludziom którzy Ci dobrze życzyli! Musisz sam sobie radzić, będzie ciężej i dłużej trwawało ale taka cena za egoizm! Egoistą można się urodzić i wtedy trudno się wyleczyć z takiego zachowania, można stać się egoistą pod wpływem bolesnych sytułacji życiowych. Egozim “nabyty” może z czasem ustąpić gdy mimo tego jak się odnosisz do innych znajdzie się ktoś o dorym sercu i dużej cierpliwości, gdy ten ktoś początkowo będzie znosił ukpokrzenia w imię walki o Ciebie. Pod wpływem dobroci od drugiego człowieka egoistyczny i wybuchowy człowiek powoli łagodnieje, dając się ponać jako ktoś zupełnie inny. Życzliwa osoba zaczyna rozumieć dlaczego ten ktoś byl taki oschły i pesymistycznie nastawiony do innych. Czasem na drodze rozumienia niespodziewanie pojawiają się jakieś zaszłości tyle że z życzyliwą osobą jest je łatwiej pokonać, umacnia to tylko więź miedzy tymi osobami. Ważne aby z egoisty niestać się nadmiernym filantropem, do pełni szczęścia najlepiej dość z zasadą złotego środka. Warto mieć kogoś kto stoi krok za Tobą i poda ręke gdy będziesz zbaczał z toru życia, niezapomnij że ta osoba liczy na to samo. Pytanie nasuwa się samo: Czy Ty też mógłbyś się tak poświęcić? Pozdrawiam Sebath…
Taki Zbieg…
Tak się jakoś daty zbiegły że kolejna rocznica ataku na WTC i zamknięcie lasu. Taliby uderzyły w Nowy York dokładnie 7 lat temu, a las zamkneli dziś około 10:30. Dwa zupełnie odmienne wydarzenia, zupełnie inaczej odbierane przez postronnych. Łączy je data i że były datą graniczną pomiędzy czymś nowym i trudnym a rutyną dnia codziennego. Cały świat widzial jak walą sie dwie wieże, mało kto widział jak las się chwieje a potem w jednej chwili zamienia się w stał się chałdą połamanych bali. Terrostą można być będąc człowiekiem albo bliżej nie określoną siłą natury. Siła sprawcza jest przytłaczająca, trudono ją raconalnie ogarnąć, wielu ekspertów nie jest w stanie jednoznacznie wytłumaczyć tego “fenomenu”… Dla mnie ten dzień będzie już zawsze kojarzył się zamknięnieciem lasu. Pozdrawiam Sebath…
Cały Las Na Raz…
Patyczków już w moim życiu nie będzie… Niestety! Dziś o w nocy rónoł cały las który do jakiegoś czasu kołysał sie mocno… Kłody zamieniały się w patyczki pod napływem ludzkiej siły sprawczej… Ta siła już może tak mocno niedziałać jak kiedyś… Podnościć kłody i zamieniać je w patyczki początkowo niebyło łatwo. Jak to będzie z lasem to sie okarze w przyłości. W tej chwili ogrom zniszczeń i spustoszenie przytłacza niesamowicie. Trzeba próbować podołać obowiązkowi uprzątnięcia zniszczeń i rewitalizacji terenu. W pojedynke się nie zdziała, konicznieczne jest napbranie sił między dwoma brzegami… To dopiero początek walki ze skótkami niezykle wyniszczającej wichóry, a odbudowanie drzewostanu jest niemożliwe. Zniszczenia już zawsze będą przypominać o tragedji, z czasem może zniszczenia nie będą tak bolały. Eh… Pozdrawiam Sebath…
To Nie Był Film…
Czasem tak się dzieje że życie toczy się szybciej i dramatycznie niż w filmach z gatunku zabili go i iuciekł. Tak się toczy wolno, nonotonnie a czasem napbiera rospędu i brutalności że człowiek ledowo się zorjętuje że dzieje się coś złego a tu już kojena kłoda leci pod nogi. Uciekając przed kłodami można się pogubić. Kłody nie spadają równomiernie, czasem można uciec z toru i chwile się wyciszyć. Usiąść z boku pomiędzy dwoma brzegami, pokrzepić ducha do dalszej walki, chodz na chwile zapomieć o nadciągających kłodach. Nieda się niestety cały czas unikać zmagania z kłodami, kiedy się wydaje że już niebedzie, a tu prosze bach koljna leci i to większa od poprzedniej. Co robić z nagłymi kłodami? Początkowo starać się niedać im , potem gdzy już nie stanowią takiego zagrożenia starać się je ogranąć. Walka z kłodami jest męcząca i bolesna, nie każdy umie walczyć do końca. To nie film, to życie spisane na kłodach… Pozdrawiam Sebath…
Człowiecze Ciało A Dusza…
Doświadczenia empiryczne ostanio były tylko złe lub fatalne… Czesem tak jest że ktoś chce pomudz a jednak podswiadonie odpycha się tę pomoc, nieumiejąc wyjaśnić dlaczego. Niewiele osób potrawi znieść zniewage, w imie przyjaźni. Wybaczyć, zapomnieć i żyć tak jak by się nic niestało. Aby być zdolnym do czegoś takiego porzebna jest naperwde anielska cierpliwość i niewyobrzażalnie duża ilość dobroci. Potwierdza to powiedzenie że nie wszysko złoto co się świeci. Często okazuje się że to co pozornie jest przecietne po zagłębieniu się w sedno jest czymś cennym i niezwykle rzadkim. Nie ławo wszystko to oddać słowami… Pozdrawiam Sebath…