Archive for April 2008
Widzenie…
Tytuł brzmi troche kryminalistycznie ale to tylko takie pozory. Stało się coś co było planowanowane od jakiegoś czasu, lecz wcześniej nie doszło do skutku. Może i lepiej że wyszło to dziś tak z zaskoczenia bo nie denerwowałem się tak jak przy wcześnieszych podejściach. Technologia częściowo spłatała figla niewiedzieć czemu… Winowajcy jak narazie nie zanam ale już go szukam. To pewnie sprawka cudownej firmy ją jest telekompromitacja polska i jej wspaniałe usługi providerskie. Fajnie się rozmawiało jak na pierwszą e-wideo roznowe, szkoda że tak kródko, kiedyś bedzie jeszcze okazja by to nadrobić. Teraz niestety nadchodzi maj i czas intensywnej nauki, i chęci gorliwej poprawy swoich osiągnieć na papierku kończącym drugą klase . Pozdrawiam Sebath…
VM&Vista…
Miałem troche czasu i zainstalowałem w końcu viste. Z systemem tym miałem do czynienia już wcześniej, jeszcze jako ostania beta przed rtm. System wtedy jak i teraz mnie sobą nie oczarował. Graficznie system może się podobać niektórym ale napewno nie mi, interfejs jest pokopiowany od konurecji, kolory taki jakieś niby nowoczesne i ładne ale już wolałem xp. Stabilność widomo że i tak nie dorówne żadnemu unix’owi wiec koleny minus moim zdaniem. Podobno zwiekszyla się ilość obsługiwanego sprzętu, całekiem możliwe ale zapene kosztem starszego a nowy to jeszcze drogi, jednak na nawet na najnowszym sprzęcie i tak nie działa za płynnie. Co chwile pojawiają się też jakieś okienka proszące o zgode na wyaknaienie jakiejś operacji… Jedyne co się porawiło to że czas instalacji się skrócił i jest ona całkowicie w trybie okienkowym a nie jak wszcześniej cześciowo dosowym to takie ułatwienie dla ludzi mało informatycznych. Ja jednak pozstane przy moim ulubionym windosie 2003 sever standard edition, jak dla mnie najbardziej udany windows, w zupełności wystarcza do skanowania, drukowania i programowania. Viste zostawie na wszelki wypadek jak by coś trzeba było zrobić pod ie. Pozdrawiam Sebath…
Nienawiść…
Nienawiść jest niedłączną cześcią naszego życia… Od chwili nieco wcześniejszej pałam nienawiścią do częsci świata noszącego spodnie. Wiem może moja ocena być niesprawidliwa ale mam do niej prawo. Nienawiść poałaczona z pogardą, niestety na nic innego u mnie liczyć nie mogą. To ich sprawa co robią ze sobą i sowim ciałem. Takie są skutki postępu cywilizacynego. Pozdrawiam Sebath…
Na Decybela…
Na polu coraz cieplej, wiosna w pełni więc zaczoł się sezon na decybeli. Po mojemu mówiąc decybel to: młody człowiek z rozkletonym aucie (czasmi można spotkać bogate wyjątki), upychający sprzęt audio często przekraczający wartość całego samochodu. Szyby opuszczone na maxa w dół, muzyka (tempy łomot) wydobywa się z auta, często z takim nateżeniem że mało brakuje a “fura” rozeszła by mu się na łączeniach blach. Do mega basu obowiązkowym dodatkiem jest mega prostacki tuning auta: czarna folia na szybach, basowe tłumniki o szerokości wiadra, jakieś “wypasione alu fele”. Statytyczny kierowca takiego pojazdu nie jest tędgim ścisłym umysłem, wystarczy mu “Fakt” i puszka najtańszego piwa. Styl ubierania to zawzwyczaj szelszcząby dresik lub sztuczne koszulki sportowe, włosy na żelu i dorzutowe adidasy. Eh co za zdziczenie obyczajów… Pozdrawiam Sebath…
Programistycznie…
Taki czas teraz że musze sporo pisać, niestety w ukochanym ms vs. Program jaki mam napisać to takie coś w rodzaju kaltulatora. Niby nic trudnego kilka labeli, 3 pola teksowe, 3 check box’y i button. Program geralnie działa i jakoś wygląda, tylko nie wiem jak skonstrułować kod aby pobrane liczy się sumowały, bo kod jest niby dorze a i tak niedziała! Nie mogłem sobie darować jakiegoś macowego akcetu w piecowym programie. A co taka mała niby niewinna ikonka apple, tak człowiekowi poprawi samoocene. Może coś mi jeszcze Tomek podpowie jutro, cóż będzie co ma być. Na szczęście cocoa jest już dużo badziej przewidywlna i nie robi sztucznych problemów. Napisałem taką maleńką aplikacje dla mac’a która mam nadzieje stanie się z czasem pełnorawnym notatnikiem, trzeba się szkolic aby napisać turtoriala dla klasy w pszyszłym roku. W przerwach męczę się jeszcze z nowym i niedokończonym forum. Pozdrawiam Sebath…
Piersi…
Mój kolejny ulubiony Polski zespół rockowy powstały w 1984 roku w Jarocinie. Encyklopedia Polskiego Rocka Gnoińskiego i Skaradzińskiego podaje mylnie, że w Niemodlinie. Kukiz opowiada, że on lub Jezioro (pierwszy gitarzysta Piersi) znaleźli w JOK-u śpiewnik z wierszami socrealistycznymi i wtedy postanowili do kilku z nich dopisać melodie. To było już w trakcie Jarocina 84. Kukiz występował wtedy z zespołem Aya RL.Dyskografia:* “PIERSI” 1992* “My już są Amerykany” 1993* “Live ‘93″ 1993* “Powrót do raju” 1995* “Raj na ziemi” 1997* “Pieśni ojczyźniane” 2000* “Piracka Płyta” 2004Pozdrawiam Sebath…
Na Bloki Inaczej…
Jakoś po dniu wczorajszym łaskawszym okiem patrze na blokowiska. Dlaczego tak się stało trudno powiedzieć. Chodząc i szukając bloku Julki, byłem zmuszony połazić troche po osiedlu i coś mnie tam zauroczyło. Słońce świeciło było ciepło, cicho i jakoś tak gościnnie. Do blokowisk i dresów mam uraz z dawnych lat, ale wczoraj jakoś nie czyłem tego wstrętu może byłem zabardzo zdenerwowany. Sidziałem grzebałem w piecyku, spogładalem czasem za okno i jakoś świat blkowy z zaszyby niewygładał tak źle. W bloku chciałbym mieszkać ze wględu na lepszego neta niż ten od telekompromitacji polskiej. Jak to mówią wszytko ma sowoje dobre i złe strony. Niezniusł bym tego że moje ukochane auto stało by cały czas wystawione na działanie wandali, chodzenie z psem na spacery pod blok i spowrotem to stanowczo nie dla mnie, jak już ide to na godzine i w jakieś zieloności. Czy stabym się taki jak niechlubna część blokowych ludzi? Niewiem, stoczyć się można wszędzie. Kiedyś tam pojade ale tak tylko zobaczyć czy 4 jeszcze stoi. Pozdrawiam Sebath…
Julka 4/7…
Wiem to dziwne, miec dziewczyne i nie być u niej w domu ale tak wyszło. Musiało upłynąć ponad 2 lata aby wszyko zaczało wygłądać. Już wcześniej spotkaliśmy się i było fajnie, ale teraz? Sam niewiem co mam myśleć o dniu dzisiejszym. Troche się tego bałem, chodziłem po osiedlu szkukałem bloku, znalazłem w końcu, chodze do klatki ide powoli do góry pod drzwi, niebyłem pewien czy to te ale jak darła się na psa to już wiedziałem że dobrze trafiłem. Sama klatka blku była torche obuskurna, widać przywykłem do innych bloków. Pukam bo dzwonek nie raczył działać, po chwili otwiera, jak zwykle cala w błękicie. Wchodzie rozbieram się, i tu niemiłe zaskoczenie, nie jest sama tylko z tym całym swoim ukochanym. Toroche się już znaliśmy z paru rozmów przez gg. Nietracąc czasu i starając się nie parzeć napare zakochanych przystąpiłem do dzieła czyli naprawy jej piecyka. Ma kare i tata jej hasło zmienił, moim zadaniem było usuniecie tego hasła. Po jakiś 30 minutach wszystko było gotowe. Oni prawie cały czas zajmowali się wzajemnym migaleniem. Niestety parzeć i słuchać musiałem. Robili to albo na łóżku albo w kuchni. Lusto w przedpokoju sprawiło że niestety wsztko widziałem. Liczyłem że na spokojnie pogadamy a tu nic z tego. Patrzyłem na to ukradkiem i było mi coraz bardziej przykro, niemogłem tego po sobie pokazać. Po cześci to troche zazdrość… Julka to już coś utraconego, coś niezapomnianego, kawałek kogoś kochanego… Eh pisząc aż łzy same się do oczy cisną! Pozdrawiam Sebath…
Co by Tu Napisać…
Właściwie to mam mętlik w głowie i niewiem co pisać. Jakoś nie mam teraz weny do pisania i ciężko mi sklecić coś sęsownego. Siedze teraz sam i pilnuje chałpy, przy okazji też seniorki rodu która jest “troche” upierdliwa. Coż każdy wiek ma swoje prawa, tylko już niewiem który wiek lepszy… Troche czasu miałem na takie swoje sprawy które musiałem załatwić. Taka mometami cisza w domu że aż trudno się do tego przyzwyczaić. Znowu czeka mnie chodzenie z zaciśniętym pasem i zbieranie na canona, tak to jest jak się chce coś dobrego kupić. Powoli mam dość sprzągła i tego całego mechanicznego stada koni. Jednak wole moją kone jest zdecydowanie bardziej do opanowania niż 1800 kg ocynkowanej blachy. Eh zobaczymy co to bedzie dalej… Pozdrawiam Sebath…
Niepołomickie Targowanie…
Trzeba się wykazać czasem dla dobra szkoły i pronować ją w sród gimnazjalistów. Byłem już na kilku prezentacjach teraz pora na trargi edukacyjne. Delegowany jak zwykle troche z przymusu ale już przywykłem do tego. Tym razem padło na Niepołomice, tak dosyć sympatyczna mieścina pod Krakowem. Tradycyjnie pan Janek musiał się troche spóźnić, wię około godziny 8 zapkowaliśmy materiały perezentacyne do auta i pojechaliśmy. Po drodze roznawialiśmy i żartowaliśmy, bo pan Janek to taka dusza towarzystwa. Na mniejsce dojechaliśmy prawie w ostatniej chwili, rozlokowaliśmy nasze stoistko i czekaliśmy na zwiedzających. Puściłem prezentacje, składałem ulotki na bieżąco i odpowiadałem pytania dotyczące szkoły. Maciejka zapraszał wyjątkowo chętnie tylko co ładniesze dziewoje i bardzo im wychalał szkołe. Targi były urozmaicone “występami” 2 grup czyrlidrerek i kabaretu, poziom kabaretu pomine milczeniem, a co do dziewczyn z pomponami na ręcach to nie było to takie złe, chodź widziałem lepsze. Maciejka koniecznie musiał mieć zdjęcie wśród tych całych czirlirderek i musiałem mu zrobić (a niech się ucieszy że ma zdjecie z kilkoma zmalowanymi panienkami). Targi powoli już się konczyły, ulotki rozdane wszytkie, Maciejka szczęśliwa bo ma zdjęcia, a ja bo już niemusze na morze sztyczności patrzeć. Wrociliśmy do szkoły i zameldowaliśmy się u vice, oddaliśmy sprzęt a następnie poszliśmy do domu. Pozdrawiam Sebath…